Wyszukiwarka
Liczba elementów: 22
Wirtualne wycieczki
Jaworzynka
Wirtualne wycieczki
Jaworzynka
Panoramy
Budowę Stacji Terenowej Karpackiego Banku Genów w Nadleśnictwie Wisła rozpoczęto już w 1994 roku. Naukowego wsparcia udzieliła Akademia Rolnicza z Krakowa. Dlaczego wybrano właśnie te okolice? Ponieważ świerk istebniański ma opinię najdoskonalszego w świecie: dorodnego, pięknego, odpornego na złe warunki atmosferyczne, łatwego w uprawie. Nasiona świerka zbiera się z wyselekcjonowanych drzew, rosnących w matecznikach Beskidów Śląskiego i Żywieckiego. Zimą wdrapują się na ich wierzchołki tzw. „szyszkarze”, czyli zbieracze szyszek. Później trafiają one do wyłuszczarni, gdzie są suszone, łuskane i selekcjonowane. Wreszcie - w dokładnie opisanych pojemnikach - nasiona umieszcza się w chłodniach nastawionych na minus 20 stopni Celsjusza. W nich mogą być przechowywane nawet przez kilkadziesiąt lat. A popyt na beskidzkie świerki nie słabnie. Pożądają go w różnych krajach Europy, a nawet świata. Dla zainteresowanych przyrodą zorganizowano przy Banku Muzeum Świerka. Prezentuje się w nim wiele ciekawostek, chociażby związanych z karierą muzyczną tego drzewa. Jest przecież pożądanym materiałem lutniczym. Poza ochroną rodzimych drzew, w Jaworzynce prowadzi się także wolierową hodowlę głuszców. Te piękne kuraki, największe na naszym kontynencie, zostały prawie zupełnie wytępione. Przez stulecia człowiek z lubością na nie polował, człowiek też musi im pomóc. Także i w tym wypadku pomyślano o wielbicielach ptaków, organizując wolierę pokazową. Można w niej podglądnąć głuszce przez weneckie lustra, nie niepokojąc ich.
Panoramy
Budowę Stacji Terenowej Karpackiego Banku Genów w Nadleśnictwie Wisła rozpoczęto już w 1994 roku. Naukowego wsparcia udzieliła Akademia Rolnicza z Krakowa. Dlaczego wybrano właśnie te okolice? Ponieważ świerk istebniański ma opinię najdoskonalszego w świecie: dorodnego, pięknego, odpornego na złe warunki atmosferyczne, łatwego w uprawie. Nasiona świerka zbiera się z wyselekcjonowanych drzew, rosnących w matecznikach Beskidów Śląskiego i Żywieckiego. Zimą wdrapują się na ich wierzchołki tzw. „szyszkarze”, czyli zbieracze szyszek. Później trafiają one do wyłuszczarni, gdzie są suszone, łuskane i selekcjonowane. Wreszcie - w dokładnie opisanych pojemnikach - nasiona umieszcza się w chłodniach nastawionych na minus 20 stopni Celsjusza. W nich mogą być przechowywane nawet przez kilkadziesiąt lat. A popyt na beskidzkie świerki nie słabnie. Pożądają go w różnych krajach Europy, a nawet świata. Dla zainteresowanych przyrodą zorganizowano przy Banku Muzeum Świerka. Prezentuje się w nim wiele ciekawostek, chociażby związanych z karierą muzyczną tego drzewa. Jest przecież pożądanym materiałem lutniczym. Poza ochroną rodzimych drzew, w Jaworzynce prowadzi się także wolierową hodowlę głuszców. Te piękne kuraki, największe na naszym kontynencie, zostały prawie zupełnie wytępione. Przez stulecia człowiek z lubością na nie polował, człowiek też musi im pomóc. Także i w tym wypadku pomyślano o wielbicielach ptaków, organizując wolierę pokazową. Można w niej podglądnąć głuszce przez weneckie lustra, nie niepokojąc ich.
Panoramy
Budowę Stacji Terenowej Karpackiego Banku Genów w Nadleśnictwie Wisła rozpoczęto już w 1994 roku. Naukowego wsparcia udzieliła Akademia Rolnicza z Krakowa. Dlaczego wybrano właśnie te okolice? Ponieważ świerk istebniański ma opinię najdoskonalszego w świecie: dorodnego, pięknego, odpornego na złe warunki atmosferyczne, łatwego w uprawie. Nasiona świerka zbiera się z wyselekcjonowanych drzew, rosnących w matecznikach Beskidów Śląskiego i Żywieckiego. Zimą wdrapują się na ich wierzchołki tzw. „szyszkarze”, czyli zbieracze szyszek. Później trafiają one do wyłuszczarni, gdzie są suszone, łuskane i selekcjonowane. Wreszcie - w dokładnie opisanych pojemnikach - nasiona umieszcza się w chłodniach nastawionych na minus 20 stopni Celsjusza. W nich mogą być przechowywane nawet przez kilkadziesiąt lat. A popyt na beskidzkie świerki nie słabnie. Pożądają go w różnych krajach Europy, a nawet świata. Dla zainteresowanych przyrodą zorganizowano przy Banku Muzeum Świerka. Prezentuje się w nim wiele ciekawostek, chociażby związanych z karierą muzyczną tego drzewa. Jest przecież pożądanym materiałem lutniczym. Poza ochroną rodzimych drzew, w Jaworzynce prowadzi się także wolierową hodowlę głuszców. Te piękne kuraki, największe na naszym kontynencie, zostały prawie zupełnie wytępione. Przez stulecia człowiek z lubością na nie polował, człowiek też musi im pomóc. Także i w tym wypadku pomyślano o wielbicielach ptaków, organizując wolierę pokazową. Można w niej podglądnąć głuszce przez weneckie lustra, nie niepokojąc ich.
Panoramy
Budowę Stacji Terenowej Karpackiego Banku Genów w Nadleśnictwie Wisła rozpoczęto już w 1994 roku. Naukowego wsparcia udzieliła Akademia Rolnicza z Krakowa. Dlaczego wybrano właśnie te okolice? Ponieważ świerk istebniański ma opinię najdoskonalszego w świecie: dorodnego, pięknego, odpornego na złe warunki atmosferyczne, łatwego w uprawie. Nasiona świerka zbiera się z wyselekcjonowanych drzew, rosnących w matecznikach Beskidów Śląskiego i Żywieckiego. Zimą wdrapują się na ich wierzchołki tzw. „szyszkarze”, czyli zbieracze szyszek. Później trafiają one do wyłuszczarni, gdzie są suszone, łuskane i selekcjonowane. Wreszcie - w dokładnie opisanych pojemnikach - nasiona umieszcza się w chłodniach nastawionych na minus 20 stopni Celsjusza. W nich mogą być przechowywane nawet przez kilkadziesiąt lat. A popyt na beskidzkie świerki nie słabnie. Pożądają go w różnych krajach Europy, a nawet świata. Dla zainteresowanych przyrodą zorganizowano przy Banku Muzeum Świerka. Prezentuje się w nim wiele ciekawostek, chociażby związanych z karierą muzyczną tego drzewa. Jest przecież pożądanym materiałem lutniczym. Poza ochroną rodzimych drzew, w Jaworzynce prowadzi się także wolierową hodowlę głuszców. Te piękne kuraki, największe na naszym kontynencie, zostały prawie zupełnie wytępione. Przez stulecia człowiek z lubością na nie polował, człowiek też musi im pomóc. Także i w tym wypadku pomyślano o wielbicielach ptaków, organizując wolierę pokazową. Można w niej podglądnąć głuszce przez weneckie lustra, nie niepokojąc ich.
Panoramy
Budowę Stacji Terenowej Karpackiego Banku Genów w Nadleśnictwie Wisła rozpoczęto już w 1994 roku. Naukowego wsparcia udzieliła Akademia Rolnicza z Krakowa. Dlaczego wybrano właśnie te okolice? Ponieważ świerk istebniański ma opinię najdoskonalszego w świecie: dorodnego, pięknego, odpornego na złe warunki atmosferyczne, łatwego w uprawie. Nasiona świerka zbiera się z wyselekcjonowanych drzew, rosnących w matecznikach Beskidów Śląskiego i Żywieckiego. Zimą wdrapują się na ich wierzchołki tzw. „szyszkarze”, czyli zbieracze szyszek. Później trafiają one do wyłuszczarni, gdzie są suszone, łuskane i selekcjonowane. Wreszcie - w dokładnie opisanych pojemnikach - nasiona umieszcza się w chłodniach nastawionych na minus 20 stopni Celsjusza. W nich mogą być przechowywane nawet przez kilkadziesiąt lat. A popyt na beskidzkie świerki nie słabnie. Pożądają go w różnych krajach Europy, a nawet świata. Dla zainteresowanych przyrodą zorganizowano przy Banku Muzeum Świerka. Prezentuje się w nim wiele ciekawostek, chociażby związanych z karierą muzyczną tego drzewa. Jest przecież pożądanym materiałem lutniczym. Poza ochroną rodzimych drzew, w Jaworzynce prowadzi się także wolierową hodowlę głuszców. Te piękne kuraki, największe na naszym kontynencie, zostały prawie zupełnie wytępione. Przez stulecia człowiek z lubością na nie polował, człowiek też musi im pomóc. Także i w tym wypadku pomyślano o wielbicielach ptaków, organizując wolierę pokazową. Można w niej podglądnąć głuszce przez weneckie lustra, nie niepokojąc ich.
Panoramy
Budowę Stacji Terenowej Karpackiego Banku Genów w Nadleśnictwie Wisła rozpoczęto już w 1994 roku. Naukowego wsparcia udzieliła Akademia Rolnicza z Krakowa. Dlaczego wybrano właśnie te okolice? Ponieważ świerk istebniański ma opinię najdoskonalszego w świecie: dorodnego, pięknego, odpornego na złe warunki atmosferyczne, łatwego w uprawie. Nasiona świerka zbiera się z wyselekcjonowanych drzew, rosnących w matecznikach Beskidów Śląskiego i Żywieckiego. Zimą wdrapują się na ich wierzchołki tzw. „szyszkarze”, czyli zbieracze szyszek. Później trafiają one do wyłuszczarni, gdzie są suszone, łuskane i selekcjonowane. Wreszcie - w dokładnie opisanych pojemnikach - nasiona umieszcza się w chłodniach nastawionych na minus 20 stopni Celsjusza. W nich mogą być przechowywane nawet przez kilkadziesiąt lat. A popyt na beskidzkie świerki nie słabnie. Pożądają go w różnych krajach Europy, a nawet świata. Dla zainteresowanych przyrodą zorganizowano przy Banku Muzeum Świerka. Prezentuje się w nim wiele ciekawostek, chociażby związanych z karierą muzyczną tego drzewa. Jest przecież pożądanym materiałem lutniczym. Poza ochroną rodzimych drzew, w Jaworzynce prowadzi się także wolierową hodowlę głuszców. Te piękne kuraki, największe na naszym kontynencie, zostały prawie zupełnie wytępione. Przez stulecia człowiek z lubością na nie polował, człowiek też musi im pomóc. Także i w tym wypadku pomyślano o wielbicielach ptaków, organizując wolierę pokazową. Można w niej podglądnąć głuszce przez weneckie lustra, nie niepokojąc ich.
Panoramy
W należącym do miejscowości Jaworzynka przysiółku Trzycatek zbiegają się granice trzech państw: Polski, Czech i Słowacji. Stoją tu trzy słupy dwumetrowej wysokości, wykonane z jasnoszarego granitu, z nazwami trzech państw. Trójstyk beskidzki powstał w 1993 r., po rozpadzie Czechosłowacji. Sam punkt zbiegu trzech granic znajduje się w korycie strumienia nad którym możemy przejść niewielkim mostkiem. Ciekawostką są aż trzy nazwy wspomnianego strumienia, który ma polską nazwę Wawrzaczowy Potok, czeską – Kubankowski Potok , a na Słowacji nazywany jest Potokiem Gorylów. W rejonie tym, na terenie trzech krajów, leżą trzy wsie. Obok polskiej Jaworzynki są to: po słowackiej stronie Czerne oraz niewielka miejscowość Herczawa w Republice Czeskiej. Herczawa była kiedyś częścią Jaworzynki i po podziale Śląska Cieszyńskiego w 1920 r. przypadła Polsce, jednak na prośbę mieszkańców, w 1924 r. Liga Narodów przyznała Herczawę Czechosłowacji. Trójstyk leży w bardzo ładnym miejscu, wśród niewysokich wzniesień południowej części Beskidu Śląskiego. Od polskiej strony wiedzie tutaj wygodny chodnik, a wokół tego miejsca ustawiono ławeczki i altanki. Dojście z Jaworzynki do punktu zetknięcia się trzech granic zajmuje ok. 10-15 min. szlakiem zielonym. W rejonie tym przebiega kilka szlaków turystycznych, umożliwiających poznanie okolicy. Żółty szlak (czeski) prowadzący początkowo wzdłuż granicy czesko-słowackiej w mniej więcej 45 min. doprowadzi nas do wioski Herczawa, skąd w podobnym czasie dotrzeć można do centrum Jaworzynki. Od żółtego szlaku (15 min. drogi od Trójstyku) odgałęzia się szlak zielony (słowacki), którym następnie w 20 min. dotrzemy do słowackiej miejscowości Czerne. Mając więcej czasu można skorzystać także z innych możliwości wycieczek po tym atrakcyjnym krajobrazowo rejonie. Warto polecić wędrówkę przez trzy kraje. Samo przejście trasy, nie licząc odpoczynków, potrwa 2,5-3 godzin. Wycieczka taka może być także wędrówką po trzech barach, połączoną z kosztowaniem produkowanych w trzech krajach piw. Wędrując dziś bez większych przeszkód po tym terenie warto pamiętać, że w czasach, gdy biegła tu granica między PRL a Czechosłowacką Republiką Socjalistyczną, turystyka była znacznie utrudniona, a samo przebywanie w rejonie granicy wiązało się z uciążliwym zainteresowaniem Wojsk Ochrony Pogranicza.
Panoramy
W należącym do miejscowości Jaworzynka przysiółku Trzycatek zbiegają się granice trzech państw: Polski, Czech i Słowacji. Stoją tu trzy słupy dwumetrowej wysokości, wykonane z jasnoszarego granitu, z nazwami trzech państw. Trójstyk beskidzki powstał w 1993 r., po rozpadzie Czechosłowacji. Sam punkt zbiegu trzech granic znajduje się w korycie strumienia nad którym możemy przejść niewielkim mostkiem. Ciekawostką są aż trzy nazwy wspomnianego strumienia, który ma polską nazwę Wawrzaczowy Potok, czeską – Kubankowski Potok , a na Słowacji nazywany jest Potokiem Gorylów. W rejonie tym, na terenie trzech krajów, leżą trzy wsie. Obok polskiej Jaworzynki są to: po słowackiej stronie Czerne oraz niewielka miejscowość Herczawa w Republice Czeskiej. Herczawa była kiedyś częścią Jaworzynki i po podziale Śląska Cieszyńskiego w 1920 r. przypadła Polsce, jednak na prośbę mieszkańców, w 1924 r. Liga Narodów przyznała Herczawę Czechosłowacji. Trójstyk leży w bardzo ładnym miejscu, wśród niewysokich wzniesień południowej części Beskidu Śląskiego. Od polskiej strony wiedzie tutaj wygodny chodnik, a wokół tego miejsca ustawiono ławeczki i altanki. Dojście z Jaworzynki do punktu zetknięcia się trzech granic zajmuje ok. 10-15 min. szlakiem zielonym. W rejonie tym przebiega kilka szlaków turystycznych, umożliwiających poznanie okolicy. Żółty szlak (czeski) prowadzący początkowo wzdłuż granicy czesko-słowackiej w mniej więcej 45 min. doprowadzi nas do wioski Herczawa, skąd w podobnym czasie dotrzeć można do centrum Jaworzynki. Od żółtego szlaku (15 min. drogi od Trójstyku) odgałęzia się szlak zielony (słowacki), którym następnie w 20 min. dotrzemy do słowackiej miejscowości Czerne. Mając więcej czasu można skorzystać także z innych możliwości wycieczek po tym atrakcyjnym krajobrazowo rejonie. Warto polecić wędrówkę przez trzy kraje. Samo przejście trasy, nie licząc odpoczynków, potrwa 2,5-3 godzin. Wycieczka taka może być także wędrówką po trzech barach, połączoną z kosztowaniem produkowanych w trzech krajach piw. Wędrując dziś bez większych przeszkód po tym terenie warto pamiętać, że w czasach, gdy biegła tu granica między PRL a Czechosłowacką Republiką Socjalistyczną, turystyka była znacznie utrudniona, a samo przebywanie w rejonie granicy wiązało się z uciążliwym zainteresowaniem Wojsk Ochrony Pogranicza.
Panoramy
W należącym do miejscowości Jaworzynka przysiółku Trzycatek zbiegają się granice trzech państw: Polski, Czech i Słowacji. Stoją tu trzy słupy dwumetrowej wysokości, wykonane z jasnoszarego granitu, z nazwami trzech państw. Trójstyk beskidzki powstał w 1993 r., po rozpadzie Czechosłowacji. Sam punkt zbiegu trzech granic znajduje się w korycie strumienia nad którym możemy przejść niewielkim mostkiem. Ciekawostką są aż trzy nazwy wspomnianego strumienia, który ma polską nazwę Wawrzaczowy Potok, czeską – Kubankowski Potok , a na Słowacji nazywany jest Potokiem Gorylów. W rejonie tym, na terenie trzech krajów, leżą trzy wsie. Obok polskiej Jaworzynki są to: po słowackiej stronie Czerne oraz niewielka miejscowość Herczawa w Republice Czeskiej. Herczawa była kiedyś częścią Jaworzynki i po podziale Śląska Cieszyńskiego w 1920 r. przypadła Polsce, jednak na prośbę mieszkańców, w 1924 r. Liga Narodów przyznała Herczawę Czechosłowacji. Trójstyk leży w bardzo ładnym miejscu, wśród niewysokich wzniesień południowej części Beskidu Śląskiego. Od polskiej strony wiedzie tutaj wygodny chodnik, a wokół tego miejsca ustawiono ławeczki i altanki. Dojście z Jaworzynki do punktu zetknięcia się trzech granic zajmuje ok. 10-15 min. szlakiem zielonym. W rejonie tym przebiega kilka szlaków turystycznych, umożliwiających poznanie okolicy. Żółty szlak (czeski) prowadzący początkowo wzdłuż granicy czesko-słowackiej w mniej więcej 45 min. doprowadzi nas do wioski Herczawa, skąd w podobnym czasie dotrzeć można do centrum Jaworzynki. Od żółtego szlaku (15 min. drogi od Trójstyku) odgałęzia się szlak zielony (słowacki), którym następnie w 20 min. dotrzemy do słowackiej miejscowości Czerne. Mając więcej czasu można skorzystać także z innych możliwości wycieczek po tym atrakcyjnym krajobrazowo rejonie. Warto polecić wędrówkę przez trzy kraje. Samo przejście trasy, nie licząc odpoczynków, potrwa 2,5-3 godzin. Wycieczka taka może być także wędrówką po trzech barach, połączoną z kosztowaniem produkowanych w trzech krajach piw. Wędrując dziś bez większych przeszkód po tym terenie warto pamiętać, że w czasach, gdy biegła tu granica między PRL a Czechosłowacką Republiką Socjalistyczną, turystyka była znacznie utrudniona, a samo przebywanie w rejonie granicy wiązało się z uciążliwym zainteresowaniem Wojsk Ochrony Pogranicza.
Panoramy
W należącym do miejscowości Jaworzynka przysiółku Trzycatek zbiegają się granice trzech państw: Polski, Czech i Słowacji. Stoją tu trzy słupy dwumetrowej wysokości, wykonane z jasnoszarego granitu, z nazwami trzech państw. Trójstyk beskidzki powstał w 1993 r., po rozpadzie Czechosłowacji. Sam punkt zbiegu trzech granic znajduje się w korycie strumienia nad którym możemy przejść niewielkim mostkiem. Ciekawostką są aż trzy nazwy wspomnianego strumienia, który ma polską nazwę Wawrzaczowy Potok, czeską – Kubankowski Potok , a na Słowacji nazywany jest Potokiem Gorylów. W rejonie tym, na terenie trzech krajów, leżą trzy wsie. Obok polskiej Jaworzynki są to: po słowackiej stronie Czerne oraz niewielka miejscowość Herczawa w Republice Czeskiej. Herczawa była kiedyś częścią Jaworzynki i po podziale Śląska Cieszyńskiego w 1920 r. przypadła Polsce, jednak na prośbę mieszkańców, w 1924 r. Liga Narodów przyznała Herczawę Czechosłowacji. Trójstyk leży w bardzo ładnym miejscu, wśród niewysokich wzniesień południowej części Beskidu Śląskiego. Od polskiej strony wiedzie tutaj wygodny chodnik, a wokół tego miejsca ustawiono ławeczki i altanki. Dojście z Jaworzynki do punktu zetknięcia się trzech granic zajmuje ok. 10-15 min. szlakiem zielonym. W rejonie tym przebiega kilka szlaków turystycznych, umożliwiających poznanie okolicy. Żółty szlak (czeski) prowadzący początkowo wzdłuż granicy czesko-słowackiej w mniej więcej 45 min. doprowadzi nas do wioski Herczawa, skąd w podobnym czasie dotrzeć można do centrum Jaworzynki. Od żółtego szlaku (15 min. drogi od Trójstyku) odgałęzia się szlak zielony (słowacki), którym następnie w 20 min. dotrzemy do słowackiej miejscowości Czerne. Mając więcej czasu można skorzystać także z innych możliwości wycieczek po tym atrakcyjnym krajobrazowo rejonie. Warto polecić wędrówkę przez trzy kraje. Samo przejście trasy, nie licząc odpoczynków, potrwa 2,5-3 godzin. Wycieczka taka może być także wędrówką po trzech barach, połączoną z kosztowaniem produkowanych w trzech krajach piw. Wędrując dziś bez większych przeszkód po tym terenie warto pamiętać, że w czasach, gdy biegła tu granica między PRL a Czechosłowacką Republiką Socjalistyczną, turystyka była znacznie utrudniona, a samo przebywanie w rejonie granicy wiązało się z uciążliwym zainteresowaniem Wojsk Ochrony Pogranicza.